Kolejnym źródłem szczęścia dla człowieka może być widok budzącej się do życia przyrody, poczucie nadchodzącej wiosny. Ta pora roku jest okresem wyjątkowo radosnym, napawa człowieka szczególnym optymizmem. Wraz z budzącą się do życia przyrodą, odżywają w człowieku cieplejsze uczucia – nabiera on chęci do życia, energii, wręcz młodnieje.
Gloryfikacja młodego, radosnego życia często stawała się tematem wierszy poetów awangardowych – nowatorów, którzy chcieli ożywić „skostniałą” poezję modernistyczną, „narodową”, którzy chcieli „zrzucić z ramion płaszcz Konrada” i wiosną w wierszach ujrzeć jedynie wiosnę i wszystko to, co z tą porą roku jest związane. Do grona takich poetów na pewno zaliczał się przedstawiciel futurystów, Bruno Jasieński.
Jego prowokacyjny z założenia wiersz „But w butonierce” ukazał się w 1921 roku w debiutanckim tomiku poezji o tym samym tytule. Ten niezwykły utwór miał oznaczać początek wielkiej rewolucji w polskiej poezji. Odtąd to futuryści mieli nadawać ton. Brzmienie słowa miało wyprzeć jego znaczenie. Widać to doskonale już w tytule wiersza, który z racjonalnego punktu widzenia jest absurdalny, ponieważ but nie zmieściłby się do butonierki.
„But w butonierce” to wyrafinowany poetycki żart. Nie ma on charakteru prześmiewczego, satyrycznego, jest optymistyczny i pogodny. W ten sposób odzwierciedla emocje, które panowały w Polsce zaraz po odzyskaniu niepodległości, ale również uczucia samego poety.
Bohaterem wiersza jest autor, jego nazwisko pada nawet w tekście. Jasieński zaprezentował siebie jako młodego, dynamicznego, pewnego siebie geniusza, który, wędrując przez świat odmienia go. Co ważne, nie ogląda się za siebie. Nie interesuje go przeszłość, ważne jest to, co znajduje się przed nim. Zapewnia, że nic i nikt nie jest w stanie zatrzymać jego triumfalnego marszu. Poza poety jest silnie narcystyczna, bezkrytyczna, można powiedzieć, że mamy do czynienia z samouwielbieniem. Jasieński odważył się nawet nie tyle postawić się na równi z wielkimi: Leopoldem Staffem i Kazimierzem Przerwą-Tetmajerem, ale wręcz ich „uśmiercił”:

speckledgoats.com