Powiedzieliśmy już, że Kazimierz Brodziński uprawiał niemal wszystkie rodzaje elegii, wymienione przez siebie w słynnej rozprawie O elegii. Nadrzędną jednak role przypisywał elegii filozoficznej i patriotycznej. Smutek patriotyczny przenikał też do jego utworów, poświęconych śmierci wybitnych wodzów, co sytuowało je na pograniczu elegii patriotycznej, żałobnej i filozoficznej. Taki rodzaj Konstrukcji prezentuje autor w elegiach: Na wprowadzenie zwłok księcia Józefa Poniatowskiego, Śmierć księcia Józefa Poniatowskiego, W dzień żałobnej rocznicy księcia Józefa Poniatowskiego. Ostatni z wymienionych utworów pisany był w 1814 r., faktycznie w rocznicę śmierci księcia. Tematycznie wiąże się z dwoma pozostałymi, poświęconymi Poniatowskiemu. Powtarzają się również motywy: śmierć wodza, jego opłakiwanie, nazwanie ojcem, poczucie osamotnienia. Do elegii żałobnej utwór klasyfikuje to, że po pierwsze: jego przedmiotem są już uciszone nieco uczucia bólu po stracie kogoś znanego (owszem, jest rozpacz, ale wynikająca raczej z bezradności, nie ma tu żałosnego zawodzenia). Po drugie – utwór jest pisany tonem podniosłym, patetycznym, a postać księcia hiperbolizowana. Podejmowana jest również topika starożytna (Sarmatki, które ze łzami w oczach stroją trumnę kwiatami), a w utwór wplecione są wypowiedzi osób opłakujących śmierć wodza. Od klasycznej elegii żałobnej, wiersz odróżnia jednak to, że brak w nim trójdzielnej budowy, jaką obserwujemy między innymi w elegiach Trembeckiego, przykładowo w epicedionie Na śmierć książęcia Czartoryskiego, utworze utrzymanym w wysokim, retorycznym stylu i nieco filozoficznej aurze. Część comploratio zajmuje cztery wersy i zawiera opis Warszawy, która dowiedziała się o śmierci księcia, apostrofa do ptaka Minerzy – sowy, i skarga na życie. Najbardziej wyeksponowana jest część laudacyjna, w której wymieniane są cnoty wielkiego Polaka. Szkicowo natomiast zaznaczona jest konsolacja – zajmuje tylko dwa wersy .
Z kolei w elegii Brodzińskiego comploratio – skarga, przewija się praktycznie przez cały utwór, laudatio – pochwała, nie jest natomiast wyrażona wprost. O wartości wodza i jego czynów, wnioskujemy ze sposobu, w jaki traktuje się jego „cień” – Sarmatki ozdabiają kwiatami trumnę, mężczyźni płaczą. Brak jednak podkreślenia zasług Poniatowskiego – te znajdują się raczej w elegii Na wprowadzenie zwłok…, chronologicznie wcześniejszej. Consolatio – pocieszenie, w ogóle tu nie występuje. W ostatniej zwrotce wciąż jest to raczej skarga, z wyrzutem, skierowanym do Boga, wyrażona pytaniem retorycznym:

„Na jak długo, Sędzio świata,
Podniosłeś miecz swojej kary?”

Następnie jest podkreślona wartość ofiary, jaką poniósł „znękany Sarmata” – czyli przedstawiciel całej ojczyzny – do tej pory nie może opłakać daru, śmierci Poniatowskiego. Całość kończy się rozpaczliwą, błagalną apostrofą do Boga.
Utwór zawiera również elementy, wskazujące, że jest on elegią patriotyczną. Jednym z nich jest postać podmiotu lirycznego, trzecioosobowego, któremu przypadła rola wyraziciela uczuć i opinii narodu (jest nim wspomniany „znękany Sarmata”). Podmiot mówi w pierwszej zwrotce oraz w trzech ostatnich, natomiast w zwrotce drugiej i trzeciej udziela głosu zapłakanym „Lechom”, a ich wypowiedz przytacza
w mowie niezależnej, identyfikując się z nimi jednocześnie i jednocząc w lamentowaniu nad utraconymi czasami, nad chwałą dawnych królów, którzy czuwali nad bezpieczeństwem kraju. W tychże zwrotkach, autor nawiązuje do obrad kongresu wiedeńskiego, trwającego w latach 1814 – 15, gdzie

„Radzą króle, by narody
Ubezpieczyć zawichrzone”(w. 11 – 12).

Pomimo tego, że rodacy Brodzińskiego z zapartym tchem śledzili posiedzenia i postanowienia kongresu, nie mieli złudzeń, że bez mocnego wodza, pokroju Piastów, czy Jagiellonów, nie uda się wynegocjować ustaleń, które zadowoliłyby
„Polaków ostatki,
Teraz bez ojca i matki” (w. 13 – 14) .

Autor nadał księciu rolę kogoś wyższego, niż wodza i przewodnika. Staje się on rodzicem wszystkich Polaków, którzy po jego odejściu, po utracie ojczyzny, zostają sierotami, które

„płaczą w lochu
nad garstką prochu” (w. 23- 24).

W głosie podmiotu lirycznego pobrzmiewa nuta zawodu – ojciec, jako człowiek, któremu przypisuje się
w tradycji rolę głowy rodziny, obrońcy i tego, który czuwa, by dzieciom nie stała się krzywda – odchodzi, zostawiając je bez opieki, bez matki i bez domu. Z żalem po stracie „ojca” miesza się rezygnacja, poczucie niemocy – nie uda się odzyskać kraju bez dobrego przywódcy, a skoro jego zabrakło – ojczyzna nigdy nie będzie wolna.
W czwartej zwrotce podmiot liryczny wspomina rodaków, którzy brali udział w odsieczy wiedeńskiej w 1683 roku i ich daremnej ofierze, gdyż:

„Starła Windobona ślady
I zasługi, i wdzięczności;
Polska, Europy obrona,
Z rzędu mocarstw wykluczona” .