O takich prostych chwilach radości wspomina Jan Kochanowski w swojej fraszce „Na zdrowie”. Mimo iż fraszka kojarzy nam się z czymś błahym, utwór porusza istotne kwestie. Poeta zestawia na zasadzie kontrastu prawdziwą wartość, jaką stanowi zdrowie z pozornymi wartościami przedmiotów martwych – pereł, klejnotów oraz przemijalnością urody i nietrwałością stanowisk, zaszczytów. Okazuje się, że bogactwo, uroda i piastowanie wysokich urzędów, cieszy jedynie w momencie, gdy dopisuje nam zdrowie. W chwili, gdy człowiek podupada na zdrowiu, doskwierają mu różne dolegliwości, zauważa, że tak naprawdę nie ma się z czego cieszyć – żadne pieniądze i sława nie są w stanie zrekompensować mu utraty sił i witalności, i choćby oddał całe swoje bogactwo – zdrowia mu to nie wróci. A więc prawdziwym źródłem szczęścia i radości w życiu człowieka według Jana z Czarnolasu jest tężyzna fizyczna, krzepa, dzięki którym człowiek może oddawać się innym przyjemnościom, szukać alternatywnych powodów do radości.
Jednym z takich powodów mogą być spotkania z przyjaciółmi – przyjaźń bowiem stanowi wartość samą w sobie, a najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi sprawić, że znów wraca radość. Ta szczególna więź narodziła się w kręgu dziewiętnastowiecznych studentów Uniwersytetu Wileńskiego. Koledzy ze szkolnych ławek każdą wolną chwilę starali się spędzać razem, nawet w dorosłym już życiu, kiedy los rozrzucił ich po różnych zakątkach Liwy i Imperium, pielęgnowali łączące ich uczucia, pisywali do siebie listy. W jednym z takich listów, przesłanym przyjaciołom zgromadzonym na uroczystości imieninowej Franciszka Malewskiego, zamieścił przebywający wówczas w Kownie, Adam Mickiewicz

http://inoauto.pl