Jerzy Jedlicki przekonuje, że jedynym pragnieniem piszących było przekształcenie doświadczenia w świadectwo, utrwalenie i uchronienie świadectwa, wiara, że świadectwo to zostanie kiedyś odczytane . Rolą autorów pamiętników i dzienników jest zatem przekazanie potomnym prawdy, którą muszą poznać. Ich głos jest głosem całego pokolenia, przede wszystkim tych, którzy sami mówić nie mogli. Diaryści zdają sobie sprawę ze swoich obowiązków, są świadomi tego, że choćby chcieli, nie mogą przestać pisać. Imperatyw pisania jest tak silny i nieodparty, że jego źródłem nie może być li tylko samodzielna decyzja pisania . W wielu pamiętnikach odnajdziemy fragmenty, w których autorzy zastanawiają się nad przyczynami sięgnięcia po pióro. I tak na przykład Mary Berg mówi o wewnętrznym głosie, który wręcz nakazuje jej prowadzenie zapisków:
Co dobrego może wyniknąć z pisania? – pyta dziewczyna – Kogo interesuje mój dziennik? Myślałam kilkakrotnie o tym, by go spalić, ale jakiś wewnętrzny głos zabronił mi tego. Ten sam głos nakazuje mi teraz opisać wszystkie potworności, o jakich słyszałam w ciągu kilku minionych dni .
Głos ów, nieważne jak go nazwiemy – wewnętrznym, moralności, sumienia, czy też Boga, ten właśnie nieokreślony głos nakazuje dać świadectwo prawdzie. To nie człowiek wybiera, to człowiek zostaje wybrany, naznaczony do pełnienia misji, jaką jest utrwalenie rzeczywistości „czasów pogardy”.
Cel misji jest jednoznaczny: dać świadectwo, podzielić się swoimi obserwacjami
i doświadczeniami z innymi, zdjąć z siebie ciężar wiedzy, którą zostało się obarczonym. Wiedzę tę za wszelką cenę należy przekazać, jest ona jedyną spuścizną, jaką pozostawiły nam ofiary Zagłady. Ostatnią ich nadzieją była ta właśnie, że ktoś poświęci im słowo, że wspomnienie ich śmierci będzie jednym wielkim „oskarżam” skierowanym w stronę oprawców.

Więcej na: http://e-biogaz.pl