Punktem wyjścia będzie tu fikcyjna umowa. Dwoje ludzi postanowiło porozumiewać się za pomocą sygnałów flagowych, przy czym umówili się, że nie będzie ważna wielkość ani kształt flag, a jedynie ich kolor. Uzgodniono, że relewantne znaczeniowo będą trzy stopnie intensywności barw. Wyobraźmy sobie, że powyższą umowę zawarli między sobą ukrywający się narzeczeni, którym zależy na tym, by komunikacja sygnałowa przebiegała możliwie dyskretnie i w zgodzie z otoczeniem. Otóż kobieta daje sygnał po prostu kolorem sukienki. Jeśli ma do dyspozycji trzy sukienki koloru najmniej nasyconego (czarny, szary, biały), to wówczas, stojąc przed lustrem, wypróbowuje, w której z nich będzie jej dziś najbardziej do twarzy, albo też uzależni wybór koloru od konkretnych warunków otoczenia. Dokładnie tak samo ma się rzecz z wpływami otoczenia w ciągu fonicznym mowy. Wpływy te są powszechne, a zarazem mieszczą się w określonym zakresie różnic nierelewantnych. Jeden z języków zachodniokaukaskich wykazuje podobne bogactwo samogłosek co język niemiecki. I tak na przykład różnicuje między innymi dźwięki u-ϋ-i. Nie ma w nim jednak dwóch różnych wyrazów, których różnica polegałaby na różnicy u-i, nie jest więc tam możliwe takie rozróżnienie wyrazów, jak na przykład w niemieckim Tusche (tusz) i Tische (stoły). Odcienie wokaliczne u-ϋ-i nie mają wartości „diakrytycznej” w tym języku. Nie są diakrytycznie relewantne.

Więcej na: http://btm.com.pl
Istnieją dwa sposoby rozpatrywania dźwięków ludzkiej mowy. Przedmiotem badań naukowych mogą być po pierwsze właściwości materialne dźwięków jako takie, a po wtóre to w ich właściwościach, co stanowi o tym, że funkcjonują jako znaki. Niepodobna zaprzeczyć, że czerń, szarość i biel to trzy różne kolory. Mogą one jednak (tak jak w fikcyjnej umowie) oznaczać to samo, być identyczne znaczeniowo, ponieważ z uwagi na ich funkcję znakową za istotny został uznany wyłącznie ów abstrakcyjny moment najniższego stopnia intensywności kolorów. Filozof ujmie rzecz w sposób następujący: ze znakami posiadającymi określone znaczenie rzecz ma się zatem tak, że owa zmysłowa rzecz, to coś, co postrzegamy hic et nunc, nie musi łączyć się z funkcją semantyczną całą pełnią swych konkretnych właściwości. Może być tak, że tylko taki lub inny abstrakcyjny moment jest relewantny ze względu na pełnienie funkcji znaku. Tak w najprostszym ujęciu przedstawia się zasada relewancji abstrahującej.
Na ile ta zasada relewancji abstrahującej może przyczynić się do naszego modelu języka jako oragonu? Łatwo napisać, że konkretne zjawisko językowe jest wielostronnie obdarzone sensem i wielostronnie wykorzystywane jako pośrednik między nadawcą i odbiorcą. Ale czy to konkretne zjawisko rzeczywiście jest w stanie „dwom panom służyć”, czego podobno nie może czynić człowiek? Otóż zasada relewancji abstrahującej mówi nam nie tylko o tym, że, ale i o tym, do jakiego stopnia wielostronna funkcja komunikacyjna zjawiska dźwiękowego możliwa jest bez dodatkowych warunków. Otóż jest to możliwe tam, i tylko w tym zakresie, gdzie na przykład ekspresja związana jest z takimi momentami dźwięku, które są nierelewantne dla funkcji przedstawienia, i na odwrót.
Jednorazowa wypowiedź „Pada” w każdej konkretnej sytuacji wyraża to samo znane nam wszystkim zjawisko meteorologiczne – wyraża je dzięki swojemu kształtowi fonematycznemu, przy czym melodia wypowiedzi jest w tym przypadku nierelewantna. Dlatego właśnie mówiący może w obrębie melodii popuścić cugli swej duszy, może włożyć w swoją wypowiedź wyraz złości lub radości, triumfu lub rozpaczy, i w niczym nie zmieni to funkcji przedstawiającej wyrazu. Tonacja wypowiedzi pozostaje bez reszty do dyspozycji funkcji wyrazu i apelu, jest natomiast nierelewantna dla funkcji przedstawiania.
Z natury rzeczy tam, gdzie są zjawiska typu znakowego, tam też występują istoty, które je za takowe uważają i odpowiednio się nimi posługują. Należy więc – mówiąc obiektywnym językiem fizyki – użyć odpowiednich systemów psychofizycznych jako detektorów, by odkryć to, co funkcjonuje znakowo. Wszędzie tam, gdzie konkretne zjawiska pełniące funkcję znaków są produkowane lub wytwarzane przez istoty obdarzone zdolnością działania, gdzie owe konkretne rzeczy pozostają w stosunku do tych istot w relacji dzieła do jego twórcy lub w relacji czynu do sprawcy – wszędzie tam istoty te można nazwać dawcami znaku.