Kiedy jesienią 1939 roku zapadały decyzje o utworzeniu pierwszych zamkniętych dzielnic, stało się oczywistym, że jest to krok zmierzający do fizycznego unicestwienia narodu żydowskiego, choć decyzja o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej” podjęta została dopiero w styczniu 1942 roku w Wannsee. Jednak już w ściśle tajnym okólniku zapowiadającym utworzenie getta łódzkiego z 10 grudnia 1939 roku Friedrich Űbelhőr, prezydent rejencji kaliskiej, scharakteryzował owo „ostateczne rozwiązanie”:
Utworzenie getta jest oczywiście tylko środkiem przejściowym. W jakim czasie i w jaki sposób getto, i tym samym miasto Łódź, zostanie oczyszczone
z Żydów, zachowuję dla siebie. Ostatecznym celem musi być w każdym bądź razie, że doszczętnie wypalimy ten morowy wrzód .
Jak pokazała historia, usuwanie „morowego wrzodu”, jakim był dla Niemców naród żydowski, dotyczyło całej Europy, nie tylko przyszłych więźniów getta na łódzkich Bałutach.
Pierwszymi relacjami o Zagładzie były świadectwa samych Żydów, głodzonych, prześladowanych, upokarzanych, zamkniętych w gettach. Po pióro sięgali wszyscy: nauczyciele, prawnicy, lekarze, naukowcy, nawet dzieci, a także artyści i pisarze, którzy
w twórczości znaleźli ujście dla swoich emocji i doświadczeń. Akt tworzenia rozumiany był jako jedyna możliwa forma oporu, przeciw nieludzkim warunkom, w jakich przyszło im żyć i umierać. Był to protest przeciw hitlerowskiemu porządkowi, a zarazem próba przekazania przyszłemu światu prawdy o eksterminacji. Chęć dania świadectwa
o tragicznym losie była silniejsza niż lęk przed utratą życia. Za każdą bowiem formę oporu, a taką było niewątpliwie spisywanie doświadczeń, groziła kara śmierci. Nie odstraszyło to potencjalnych pisarzy. Jednym z fenomenów getta jest właśnie ta irracjonalna chęć udokumentowania faktów, sporządzenie wykazu zbrodni i cierpień narodu.
W takim właśnie duchu dawania świadectwa zawiązała się grupa „Oneg Szabat”, założona przez Emanuela Ringelbluma, który w Kronice getta warszawskiego wskazuje na masowość pisania:
Niemców nie obchodziło, co Żyd robi u siebie w domu. Więc Żyd wziął się właśnie do pisania. (…) większość piszących prowadziła dzienniki, w których oświetlała tragiczne wydarzenia przez pryzmat osobistych przeżyć. Napisano bardzo wiele, ale ogromna większość została zniszczona w czasie wysiedlania wraz z Żydami warszawskimi .
Za pióro chwycili nie tylko ludzie wykształceni, chociaż należy przyznać, że byli oni najliczniej reprezentowaną grupą wśród gettowych autorów. Ich przywódcza rola nakładała na nich niejako obowiązek dania świadectwa, utrwalenia losów ginącego narodu. Zapiski te, jak cała kultura żydowska, powstawały w trzech językach: jidysz i polskim, którymi na co dzień tętniły ulice, jak również w języku hebrajskim, będącym przede wszystkim językiem liturgicznym, ale używanym także jako literacki.

Więcej na: http://dollinsider.com